Blog > Komentarze do wpisu
Popołudniowy, 13.06.2018 r.

Znowu długa przerwa w pisaniu. Moje blogi od kilku miesięcy leżą odłogiem, również ten, o snach. A było ich ostatnio wiele, kolorowych, ciekawych, bzdurnych, nudnych, męczących. Jeden z nich wyróżnił się. Chciałbym jak najszybciej opisać go, ale moje akumulatory życiowe mają minimalną ilość energii, której nie potrafię ostatnio uzupełniać. Wspomnę tylko na czym polegała jego wyjątkowość. Otóż był to najbardziej świadomy sen w moim życiu. Tak, jakbym przeniósł się do innej rzeczywistości. Pomyślałem nawet, że byłem bliski przejścia... na tamten świat, stałem w poczekalni u bram do nieznanego, miasta, świata. Dlaczego tak sądzę? Proszę o cierpliwość. Postaram się jak najszybciej znaleźć czas na opisanie snu i opublikowanie wpisu na blogu. Dzisiaj przedstawię również ważny dla mnie sen, ale z innego powodu.

Położyłem się wczoraj (13.06.2018 r.) po południu na pół godziny, a spałem ponad trzy...

Byłem w pracy, zostaliśmy po godzinach. Siedzieliśmy wszyscy razem w dużym pomieszczeniu biurowym. Wykonaliśmy powierzone nam zadania i już miałem udać się do domu, gdy do pokoju weszła moja ukochana R. Tego dnia wróciła z urlopu, była na wycieczce na jednej z europejskich wysepek. Przyszła jednak do pracy, aby pomóc, jak również (jak się później okazało) jak najszybciej spotkać się ze mną. Gdy pojawiła się w drzwiach, miała już zdjęte ubranie wierzchnie, to znaczy jesienną, brązową kurtkę długą lub palto. Trzymała je na przedramieniu. Od razu, bez namysłu podeszła do mnie. Przysunęła się, oparła się lekko plecami do mnie, a następnie wręcz przylgnęła do mojego ciała. Chciała mieć fizyczny kontakt ze mną, bez podtekstów. Prawie przytulała się do mnie. Zachowywała się tak, jakbyśmy już wcześniej, od wielu lat byli razem i tak, jakbym był jej partnerem, mężem, mężczyzną jej życia. Coś się w niej zmieniło po powrocie, była to bardzo pozytywna i zaskakująca zmiana, również, a może przede wszystkim dla niej. Zrozumiała lub ktoś ją uświadomił, że jestem osobą bardzo wartościową, na której może bezgranicznie polegać, kimś, kto wart jest jej uwagi. Takiego mężczyzny nie można oddać w ręce innej kobiety. Dlatego tak się zachowywała. Mogłem odbierać jej przemianę i zachowanie, jako pewnego typu przeprosiny za to, że przez tyle lat nie spostrzegła, że jest obok niej ten jedyny. Z lekkim uśmiechem na ustach cały czas szukała fizycznego kontaktu ze mną, jak partnerka, z którą jest się związanym od lat. Zajęta była oglądaniem dokumentów leżących przed nami na biurku, a raczej dużym stole, ale jednocześnie cały czas była złączona ze mną, a to plecami, a to bokiem, zewnętrzną stroną ud, niekiedy na ułamek sekundy obejmowała mnie jedną ręką. W pewnym momencie poszła nieco dalej, to znaczy złapała moją dłoń (wcześniej nie odwzajemniałem jej "zalotów") prosząc bez słów, abyśmy je razem spletli w uścisku osób kochających się, nie mogących bez siebie żyć. Oczywiście zrobiłem to, bo marzę/marzyłem o takim obrocie sprawy od... dwudziestu lat. Przyjemne uczucie. Moja cierpliwość została nagrodzona. Nigdy nie chciałem na siłę jej uszczęśliwiać, przekonywać, czy też zmuszać do odwzajemnienia moich uczuć. Po tylu latach czekania, dobrowolnie, z własnej woli, ze zrozumieniem i zaangażowaniem moja R. wreszcie mnie pokochała. Miłością czystą, szczerą, radosną i bardzo kobiecą.

Taki właśnie miałem sen. W rzeczywistości moja R. jest jeszcze na urlopie i według mnie nie ma już szans na scenariusz wydarzeń, jak w opisanym śnie. Podoba mi się nadal, czuję to coś, gdy patrzę w jej oczy, znamy się tyle lat, a przecież nigdy mi się nie znudziła, nie przeszkadzają mi widoczne już na jej twarzy kurze łapki i zmarszczki, ale... Dla niej, jak dla większości kobiet (proszę mi wybaczyć szczerość) liczą się przede wszystkim pieniądze i dostatnie życie. Jest kobietą o dobrym sercu, inteligentną, ale jak każdy z nas nie idealną. Ta różnica w podejściu do rzeczy i spraw materialnych, byłaby piaskiem rzuconym w tryby naszej miłości. Starzeję się już i nie chcę dodatkowych trosk, konfliktów, kłopotów. Staram się już ich unikać, zamykam przed nimi drzwi, gdy pojawiają się na horyzoncie. Tylko te, które już wcześniej się zagnieździły na moim terenie często spędzają mi sen z powiek. Dzięki wczorajszym marzeniom sennym przeżyłem, a raczej poczułem namiastkę prawdziwej miłości, o której marzę. Przerażające jest to, że intensywność odczuć jest już prawie zerowa.

Dobrych snów!

czwartek, 14 czerwca 2018, toxicf

Polecane wpisy

  • Powrót z Ameryki

    W ostatnich kilku lub kilkunastu miesiącach, powtarzał się pewien motyw w kilku moich snach. Minionej nocy również. Opiszę w wielkim skrócie cechy wspólne wspom

  • Odwiedziny z zaświatów

    Taki sen z osobą zmarłą zdarza się raz na kilka lat. To nie jest zwykły obraz senny. Podczas śnienia i po obudzeniu się, jest się przekonanym, że zmarła/y napra

  • Złote zegarki

    Wczoraj (30.08.2018 r., czwartek) moja mama opowiedziała sen. Szła z jakimś mężczyzną , którego znała (ale nie wiedziała, kto to jest konkretnie). Droga z ubite